poniedziałek, 16 marca 2015

#2 "Dam radę."

Na dźwięk dzwonka wszyscy wstali ze swoich miejsc i zabrali ze sobą książki, by schować je do swoich szafek, które znajdowały się na szkolnych korytarzach. Również zamierzałem wyjść z klasy, ale usłyszałem za sobą wołanie nauczyciela. Przekląłem bezgłośnie pod nosem i z wymuszonym uśmiechem obróciłem się do mężczyzny.
- Tak?
- Michael, musisz się poprawić w nauce, bo inaczej nie zdasz.
- Dam radę.
Oczywiście, że dam radę. W razie zagrożenia w każdej chwili mogę się wziąć za naukę. Nie przychodzi mi ona z trudnością. Niestety muszę się przyznać, że jestem pieprzonym leniem. To jedna z moich wad.
- Naprawdę, musisz się wziąć za siebie.
- No dobra, nie ma problemu - wzruszyłem ramionami - Muszę już iść - powiedziałem i oddaliłem się od nauczyciela. Było to trochę niegrzeczne, ale nie miałem na celu by go urazić bo lubiłem go. Mimo to nie chciałem z nim teraz rozmawiać.
- Dobrze, ale prosto do klasy! - krzyknął za mną, a ja rzuciłem krótkie "Jasne" i pobiegłem do mojej szafki by wziąć z niej książki, które są potrzebne na kolejną lekcję.
- Gdzie byłeś? - zapytał mnie Mark, gdy podszedłem pod klasę.
- Clark mnie zatrzymał.
- Co chciał?
- Umiecie na test z algebry? - usłyszałem Jeremiego, który tym samym nam przerwał. Podszedł do nas trzymając książkę w dłoni. Czy naprawdę matma jest dla nich tak ważna? Możliwe, że chodzi o to, że to nasz ostatni rok w tej szkole i dlatego chcą mieć dobre wyniki na koniec klasy.
- Otóż to - westchnąłem - Nie umiem.
- Nie? - Mark spytał zdziwiony.
- Zachowujesz się tak jakby to była jakąś nowość - przewróciłem oczami i wyciągnąłem telefon ze swojej kieszeni by go odblokować.
- Będziesz musiał to poprawić...
- Wiem to! - uniosłem swój głos i machnąłem ręka, w której trzymałem urządzenie - Nie musicie tyle razy wspominać o mojej nauce. Umiem myśleć samodzielnie, nie zrobię czegoś przeciwko sobie - powiedziałem i odpisałem znajomemu na sms. Miałem z nim pewną sprawę do załatwienia.
- Stary, spokojnie - powiedział Mark i wtedy nauczyciel otworzył nam klasę. Wszedłem do niej mając świadomość, że prawdopodobnie nie zdam dzisiejszego testu. Jak na razie, ten dzień nie zapowiada się ciekawie.

~
Lekcja skończyła się więc wyszliśmy na długą przerwę. Przy wyjściu z budynku minęliśmy się z grupką dziewczyn, która była dosyć znana w tej szkole.
Patrzyłem się na nią i wtedy ktoś mnie szturchnął łokciem.
- No, no! - usłyszałem Marka obok swojego ucha.
- Co?
- Ty już wiesz co - Jeremy zaśmiał się, a ja przewróciłem oczami. Ignorowałem to co do mnie mówili i śledziłem wzrokiem grupkę dziewczyn, a w szczególności pewną szatynkę, która była pośród nich. Miała na sobie czarnego snapback'a, którego daszek był zwrócony do tyłu, białe converse sięgające do kostek, czarne legginsy i luźną, niebieską bluzkę, która lekko odkrywała jej brzuch. Gdy po chwili zniknęła z moich oczu, odwróciłem się do stojących za mną chłopaków.
- Już możemy iść? - spytał Jeremy krzyżując ramiona na swojej klatce piersiowej - Napatrzyłeś się już?
- Uhm tak, idźmy.
Gdy usiedliśmy na trybunach boiska, Mark wyciągnął z kieszeni zapalniczkę i paczkę papierosów, z której wyciągnął jednego i po chwili zapalił. Odwróciłem głowę, gdy dym uderzył w moją twarz. Nie lubiłem smaku, ani zapachu fajek. Uważałem też, że nie są w moim życiu potrzebne. Było mi szkoda wydawać na nie pieniądze, szczególnie, jeżeli z tego powodu traciłbym również na zdrowiu. Wolę zakupić sobie coś lepszego, ale rzadziej...
- Stary - westchnąłem i uderzyłem przyjaciela w ramię, gdy ten specjalnie wypuścił dym ze swoich ust by skierować go na moją twarz. Wiedział, że to co robi mnie denerwuje - Śmieszy cię to?
- Może troszeczkę.
Przewróciłem oczami widząc jego szeroki uśmiech. Spojrzałem na boisko, na którym rozgrywano mecz piłki nożnej. Jakoś specjalnie nie interesowałem się tym sportem i nie lubiłem go uprawiać, ale lubiłem czasami obserwować czyjąś grę. Jedynym sportem, który mnie interesował od kiedy pamiętam, jest koszykówka i wątpię, że kiedykolwiek to się zmieni.
- Przypomniało mi się, że jutro jest mecz, na który mieliśmy iść - powiedziałem po chwili.
- I pójdziemy - Jeremy powiedział wstając. Usłyszeliśmy wtedy dźwięk dzwonka. Po chwili, niechętnie  postanowiliśmy udać się do szkoły. Gdy do niej weszliśmy, usłyszałem różne okrzyki i coś co brzmiało jak doping. Zaciekawiony poszedłem w kierunku źródła hałasu. Razem z chłopakami przeszedłem przez stojący przed nami tłum i zobaczyliśmy dwóch chłopaków, którzy bili się, leżąc na podłodze.
- Hej, zasłaniasz mi! - usłyszałem za sobą, więc obróciłem się do osoby, która to powiedziała.
- No i? - powiedziałem do chłopaka, który na moje oko miał 15 lat. Był ode mnie znacznie niższy i chudszy. Prychnąłem pod nosem gdy zobaczyłem jego przestraszony wyraz twarzy i wróciłem do oglądania bijatyki. Uznałem, że nie poszło o coś ważnego, a na takie coś nie chciałem tracić swojego czasu. Zdarzało mi się uczestniczyć w poważniejszych bójkach. Kiwnąłem głową do chłopaków i razem z nimi udałem się pod klasę, w której już odbywała się lekcja.
Kolejne spóźnienie? Nic nowego. To nie jest istotne, bo po tej lekcji rozpoczynam weekend.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz